czwartek, 26 maja 2016

MOTYWACJA/ MOJA MAMA

Z racji tego, że dzisiaj dzień matki, postanowiłam, że zmotywuję Was, stawiając za wzór moją mamę. A uwierzcie mi, że jest czym się inspirować!


Odkąd znam mamę (a spędziłyśmy ze sobą ponad dwadzieścia lat) nigdy nie należała do osób szczupłych. Podobno przed ciążą ze mną ważyła 45 kg. i była drobną kobietą. Jednak podczas dziewięciomiesięcznego okresu wzmożonego apetytu i zmęczenia jej organizm zaczął gromadzić wodę. I tak o to nie poznałam chudej Basi, tylko moją mamę, Barbarę. Od kiedy zaczęłam regularnie ćwiczyć starałam się namówić ją do treningów, gdyż wiedziałam, że ruch dobrze by jej zrobił. Była nieugięta. Stwierdziłam, że zacznę od małych kroków. I tak przyzwyczaiłam mamę do tego, że codziennie rano, przed posiłkiem pijemy szklankę zimnej wody. Kolejnym moim krokiem było wprowadzenie owoców na drugie śniadanie. Mama świetnie sobie z tym poradziła, dlatego stwierdziłam, że pora na ostateczny cios. Ćwiczenia. Pewnego dnia, gdy weszła do mojego pokoju, byłam podczas wykonywania Skalpela Ewy Chodakowskiej. Zaprosiłam ją do treningu. Zgodziła się. Pierwszy trening był dla niej wielkim wysiłkiem, ale umówiłyśmy się, że będziemy razem ćwiczyć co drugi dzień. I tak zmienił się schemat dnia. Codziennie rano piłyśmy szklankę wody, na drugie śniadanie wcinałyśmy jabłko, a mama nie wyobrażała sobie dnia, w którym miałaby nie jeść owoców. Zmiany w niej zaszły nie tylko na wadze, w rozmiarze ubrań, ale i w niej samej. Poczuła się na tyle pewnie, że zaczęła nosić obcisłe spodnie (a naprawdę dobrze na niej leżą!), a nawet kupiła sobie sukienkę! (nigdy w życiu nie widziałam mamy w sukience, gdyż uważała, że jest na to za gruba). Niestety wraz z moim powrotem na studia, zapomniała o Ewce. Ostatnio zadzwoniła do mnie i powiedziała: Nie zgadniesz, co właśnie robiłam. Ćwiczyłam Skalpel! Powróciła do treningów sama z siebie, bez niczyjej namowy. Wystarczyło, że zauważyła, że jej waga się nie zmienia od dłuższego czasu, a jej ciało zrobiło się jakoś większe. Stwierdziła, że ćwiczenia dały jej chudszy wygląd, pomimo tej samej wagi. Jestem z niej dumna!

Pamiętajcie: czynność powtórzona około dwadzieścia razy utrwala się, a mózg wytwarza nowe połączenie między neuronami! Dlatego warto ćwiczyć nad swoimi schematami, gdyż trening czyni mistrza! 

44 komentarze:

  1. Wszystkigo dobrego dla wszystkich Mam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny tekst :) Powodzenia dla Twojej Mamy w dążeniu do celu. I dla Ciebie też:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko da się wypracować i nawet przyzwyczaić się do ćwiczeń, tylko na początku trzeba się "zmuszać" do nich regularnie! Gratuluję Twojej Mamie!

    claudine-bloog.blogspot.com --> MÓJ BLOG
    KANAŁ NA YT

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie że twoja mama ćwiczy, aczkolwiek hasło kobiet, że po ciąży się przytyło i NIE DA SIĘ powrócić do pierwotnej wagi jest tandetną wymówką, którą stosują, bo nie chce im się wziąć za siebie. Podobnie jak większość otyłych osób (nie mówię tu o tych chorych).

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieźle :D U mnie zawsze było odwrotnie, to mama motywowała mnie do ćwiczeń. Ona jest wysportowana, ćwiczy od lat, a dla mnie to nudne wszystko. Niestety, na przekór, to ja jestem szczuplejsza a ona nie zrzuciła wagi w ogóle. Nie na każdego działają ćwiczenia, nie zawsze życie jest takie piękne że trochę sobie porobisz brzuszki i wyglądasz jak modelka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje dla Twojej mamy,post jest bardzo motywujący! Życzę wytrwałości i zdrowia :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie - kikawww.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej, świetnie, że ją przekonałaś do zmiany stylu życia. Na pewno na zdrowie jej to wyszło :)


    www.nozi-bloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego dobrego dla Twojej mamusi :) i zgodzę sie z przed mówca . Na początku musimy sie do tego zmuszać , cieżko nam sie przyzwyczaić - a pózniej nie wyobrażamy sobie bez tego życia :) pozdrawiam ciepło i obserwuje claudiyye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję twojej mamie! To świetna historia i naprawdę motywuje, bo bez własnych starań celu nie osiągniemy. Pozdrawiam ciebie i mamę!
    Majawojcieszek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie to piekne, musisz miec bardzo dobry zwiazek z mama :) Super, i oby tak dalej zycze twojej mamie wiekszych sukcesow z terningami!

    Pozdrawiam,
    https://comocarmen.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zawsze po kilku dniach ćwiczeń mam dość tej monotoniczności. Ale gratulację dla twojej mamy. Dobrze, że sama z siebie wzięła się do roboty.
    Pozdrawiam kochana :*
    Mój blog-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety na początku zazwyczaj trzeba się troszkę zmuszać, ale potem wszystko wejdzie w nawyk! :) Świetny blog, dodaję do obserwowanych :*

    >zapraszam, dopiero zaczynam<

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję Twojej mamie, że się nie poddała i fajnie, że udało Ci się ją namówić do zdrowszego trybu życia! Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. coś w tym jest, z tymi schematami, sama się przekonałam. Wielkie brawa dla mamy!/Karolina

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
  15. Uściskaj mame i pogratuluj jej <3
    Trzymajcie się ciepło <3

    Zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny post! Najlepszego dla mamy!
    Obserwuję
    http://m-grabowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny wpis :) Dodaję do obserwowanych:)

    OdpowiedzUsuń
  18. super post!
    pozdrow mamusie :)

    http://szevska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajny i ciekawy wpis. Ja też próbuję namówić moją mamę do zdrowej diety i jedzenia większej ilości warzyw i owoców i powolutku coś zaczyna kiełkować - zobaczymy co z tego wyniknie ;)

    A z tymi neuronami to nie do końca tak jak napisałaś...mózg wytwarza nowe połączenia między neuronami już przy pierwszym razie wykonywania jakieś czynności, a później podczas powtórzeń wzmacnia je :)) Dlatego właśnie na początku jazda na rowerze idzie nam kiepsko, a po nabyciu wprawy (ogromnym wzmocnieniu tych powstałych połączeń) zaczynamy wykonywać to wręcz automatycznie - Nie cierpię psychologi poznawczej i neurobiologii :D

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miałam na myśli, ale źle to ujęłam. Dzięki za poprawkę :)

      Usuń
  20. Najgorzej zabrać się do ćwiczeńm, zacząć je. Ja chyba nie potrafię siebie namówić do takiego czegoś
    + Zapraszam na konkurs u mnie WYGRAJ POST PROMUJĄCY

    wiktoriakarnecka.blogspot.com <-- Klik

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudowny post, myślę, że do niego nieraz wróce! :)
    pozdrowienia dla mamy.
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo fajny, motywujący post. Widać, że macie z mamą bardzo dobry kontakt, aż miło się czytało ten wpis ;)
    http://apocalypse2189.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetnie, że udało ci się wprowadzić tyle zmian !
    Obs za obs ? Jeśli się zgadzasz zaobserwuj mojego bloga, powiadom mnie o tym w komentarzu a ja odwdzięczę się tym samym !


    http://magicworldprincesscarmen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Super, że udało Ci się namówić mamę na ćwiczenia. To taki też twój mały sukces. Podziwiam mamę, że teraz, tak sama z siebie znowu powróciła do ćwiczeń.

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i mamę! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. zrobiłaś coś wielkiego dla Mamy ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobrze że twoja mama małymi kroczkami doszła do celu ja mam napady i czasem nie jem słodyczy, cwicze nawet przez 2 tyg ale potem duch walki mnie opuszcza i już mi się nie chcę a moja mama jest szczupła ,ma kształty w sumie ja też ale chcę poprawic swoją kondycję :/

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny wpis!
    __
    Zapraszam do mnie na konkurs!
    liikeeme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. No to gratulacje dla mamy! Ja nigdy nie znajdowałam w sobie tyle siły, żeby regularnie ćwiczyć.
    Pozdrawiam
    http://just-do-one-step.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Gratulacje dla Twojej mamy :) Najważniejsze, to znaleźć coś, co nas uszczęśliwia. Świetny post. Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Brawa dla Mamy! O tak, praca nad sobą i swoimi słabościami to coś, co warto robić :)

    www.czterydni.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. świetny post :)
    Zapraszam do mnie na konkurs :3
    http://poziomka1.blogspot.com/2016/05/modowe-inspiracje-4-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetna historia! Najbliższe otoczenia, a najbardziej mamy wpływają często na nasze chęci i na motywacje. To dobrze, że mama ćwiczy z Tobą, zawsze warto mieć w kimś oparcie. Moja mama też ma na imię Basia ;)

    Nowy post!

    OdpowiedzUsuń
  33. Super historia! Bardzo motywująca :)
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie :D
    http://aleerka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Woow, podziwiam Twoją mamę. Moja musiała zmienić dietę, bo przestraszyła się swoim stanem zdrowia i teraz z tatą jedzą zupy na wodzie, ale mieszkamy na jednym podwórku z dziadkami, więc babcia codziennie zaprasza mnie na obiad, bo "nie może patrzeć na to, co gotuje mama". :P Dziadkowie jedzą normalne jedzenie, zupy na mięsie, warzywa z ogródka, wątróbkę, ryby, od czasu do czasu schaba, nie piją praktycznie w ogóle herbaty, bo babcia parzy świeżą miętę czy liście pokrzywy (mieszkanie na wsi wiele ułatwia ;))
    ______________
    pisane-atramentem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. super napisany post, bardzo ciekawa historia daje motywację;)
    pzodrawiam serdecznie:)
    justbasicstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Fajne, że tak ćwiczyłaś z mamą :)
    Pozdrawiam ciepło! passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. super, że udało Ci się namówić mamę na zmianę diety i włączenie ruchu :). Ruch to genialna sprawa, sama od ponad 2,5 roku ćwiczę codziennie po 1,5 h :) nie ma niczego lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Moja mama niestety, ale jest nie do ruszenia. Uparta jest jak osioł i przekonać ją do czegokolwiek... Tak, można próbować, ale i tak wiecznie to się kończy fiaskiem, niestety. Chociaż fajnie by było, gdyby się trochę ruszyła, bo aż mnie rzuty wzięły, że po bliźniaczej ciąży (że po mnie i po siostrze) tyle kilogramów jej przybyło i nie może się ich pozbyć.

    OdpowiedzUsuń
  39. Zachowałaś się wspaniale i myślę, że wezmę z Ciebie przykład, ponieważ mojej mamie też pasowałoby zrzucić co nie co. Pozdrów swoją Mamuśkę i życz dalszej motywacji i zawzięcia!:)
    Cieplutko pozdrawiam, życzę sukcesów w blogowaniu, a także w wolnej chwili zapraszam do siebie, jednocześnie zachęcając do obserwacji!:)
    Aguuuszka-klik!☼

    OdpowiedzUsuń